<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516</id><updated>2012-02-16T17:49:52.676+01:00</updated><title type='text'>bawełna</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>10</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-4249052854991456334</id><published>2008-03-08T00:17:00.002+01:00</published><updated>2008-03-08T00:30:27.348+01:00</updated><title type='text'>10</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dzisiaj jest, jak wracanie do początku. e pali wiśniowe papierosy, pachnie słońcem, kłócimy się zupełnie bez sensu. oglądam swoje zdjęcia sprzed dwóch lat i tygodnia, i nie tęsknię, i bardzo czule myślę. teraz położę się obok e, tak blisko, żeby tamta dziewczyna mogła wtedy zasnąć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-4249052854991456334?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/4249052854991456334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=4249052854991456334' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4249052854991456334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4249052854991456334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2008/03/10.html' title='10'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-492367527018490119</id><published>2008-03-04T22:36:00.004+01:00</published><updated>2008-03-04T23:53:12.259+01:00</updated><title type='text'>09</title><content type='html'>&lt;div  style="text-align: justify; font-family: georgia;font-family:courier new;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;rzeżucha, którą zamęczyłam kaloryferem, powoli się podnosi. tą, której się upiekło i przeżyła powolne uwędzanie, karmię e.  zjada je, jak mały królik, mruży oczy, rusza nosem, powoli wciąga do środka. trochę mamy wiosnę, a trochę zimę, na pl. wolnica znowu pojawiła się kobieta ze straganem warzywno-owocowym, jak zwykle niemiła, jak zwykle mrucząca coś nie do końca jasnego.&lt;br /&gt;męczy mnie pisanie, męczą mnie ludzie, dla których to robię. wkurwiamy się z e na zmianę, jedna uspakaja drugą i tak w kółko. mamy z tego pieniądze, mamy trochę zabawy, mamy w oczach koronkę z pękniętych żyłek. e pije za dużo kawy, potem żołądek zwija jej się w sprężynę i kołysze całym ciałem. teraz śpi schowana w domku z kołdry, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;tylko pięć minut&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;; oddycha tak lekko, że aż się tego boję.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;dziwki z góry wyprawiają się do pracy, słyszę uderzanie wody o plastikowe ściany prysznica. rabin od miesiąca nie zgasił światła. cała ulica, cały budynek dzielą się na segmenty, na komórki, nagle słyszę wyraźnie końcówki i początki dnia. sen zbliża się do mnie, odpycham go, litera po literze. balon ziewania co chwile wypuszcza powietrze. o-pfffff.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;za długo zastanawiam się nad zdaniami. oczekuję od siebie, że powiem coś, czego nie mówię nigdy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-492367527018490119?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/492367527018490119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=492367527018490119' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/492367527018490119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/492367527018490119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2008/03/09.html' title='09'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-4783078661853412283</id><published>2008-03-03T00:46:00.008+01:00</published><updated>2008-03-04T23:50:21.302+01:00</updated><title type='text'>08 / hey, luli lali [mtv unplugged]</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;znowu zapomniałam, że mam pisać, wracam, kiedy zmienia się kolejna pora roku. kalendarz już zawsze będzie się za mną ciągnął, pogoda, temperatura i zachmurzenie. dziś spędzam noc sama, e chwilowo w domu, wróci za osiem godzin, a tam powracający problem córki-lesbijki, która nie trafi do żywotów świętych. uspakajam ją mówieniem do telefonu, uspakajam małe roztrzęsione zwierzątko, za które mogłabym zmienić stan skupienia. swój, innych.&lt;br /&gt;poza tym: praca, praca. piszemy tak dużo, że brakuje nam czasu, próbujemy robić oszczędności, ale pewnie się to nie uda. za dużo książek i baletek do kupienia, nie oszukujmy się. e urzeka mnie głową pochyloną nad książkami, podchodzę do niej bez powodu, pochylam się i wciągam zapach myśli.&lt;br /&gt;mam nowych obcokrajowców, spotykam się z nimi o skandalicznie późnych godzinach i próbuję zamienić inteliżentnych w inteligentnych. studia stoją odłogiem, przekładam logikę coraz głębiej, na niższe półki. wizyta na gołębiej jest, jak wycieczka do egzotycznego kraju. ale to minie, egzotyczna wycieczka stanie się uciążliwą, tropikalną chorobą i zapadniemy na nią już wkrótce.&lt;br /&gt;cholerna emma świszczy mi za oknem, soczewki przestały mnie cisnąć, więc zjadłam trzy daktyle. słodko. mamy miesiąc z mar, muszę zacząć robić znowu zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-4783078661853412283?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/4783078661853412283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=4783078661853412283' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4783078661853412283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4783078661853412283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2008/03/08.html' title='08 / hey, luli lali [mtv unplugged]'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-1010232440308505050</id><published>2007-10-26T22:56:00.001+02:00</published><updated>2008-03-04T23:51:22.534+01:00</updated><title type='text'>07</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;Żale, które są krótkie zapamiętuje się lepiej, niż te, które nosisz w sobie latami. To tak, jak ze słowami, które zapisujesz, kiedy wbijają ci się w mózg ostrym klinem, a nie radzisz sobie z tymi, które ćmią się treścią po głowie. Dziś mam złogi słów, które odkładają się pewnie między śledzioną a wątrobą, wyścielają jamy ciała, a czasem widać je przesuwające się w napięciu pod skórą, choć przecież ty zobaczysz tam ścięgna. Nie do końca wiem więc, co dla mnie znaczą; przybliżam się do nich, żeby za chwilę oddalić się i nie brać pod uwagę. Jak to się dzieje, że nie znajduję ani dla nich, ani dla siebie miejsca. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;E choruje, zapada w lepki sen gorączkującego człowieka. Patrzę na jej blednącą skórę i półotwarte, spierzchnięte usta, chciałabym uwinąć ją kolejnym kocem, zatrzymać dreszcze. Ja cały czas jestem śpiąca, trę suche oczy, który pieką coraz bardziej i bardziej. Zajmujemy dwa pojedyncze materaca, które składamy w jedną wyspę. Półleżę, opieram się o zimną ścianę, która nie pozwala zasnąć.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; font-family: georgia;"&gt;Ojciec przywiózł rano gramofon, ale przy trzeciej piosence coś trzasnęło i chyba pękła sprężyna. Mamy kolejny sprzet, dla którego brakuje miejsca, ciągle brakuje rzeczy i miejsca. Ze zlewu wychodzą naczynia, pranie nie chce schnąć, bo kończy się listopad. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-1010232440308505050?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/1010232440308505050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=1010232440308505050' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/1010232440308505050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/1010232440308505050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/10/07.html' title='07'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-881731699030642919</id><published>2007-08-07T20:25:00.002+02:00</published><updated>2008-03-04T23:54:20.211+01:00</updated><title type='text'>06</title><content type='html'>&lt;p  style="text-align: justify; font-family: georgia;font-family:courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;stałam na balkonie i było czuć jesień. piszę to od czterech lat, ale w sierpniu przełamuje się lato, powie ci to każdy chłodny poranek i zimny wieczór. od wczoraj mam w sobie mikrosmutek i głód nikotynowy, zapalam dopiero teraz. piszę to od czterech lat, ostatnio zapominam, bo zwykle jestem szczęśliwa. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="font-family: georgia;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p  style="text-align: justify; font-family: georgia;font-family:courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;i znowu mieszkamy na trzecim. piąty wieczór tutaj, jeszcze tylko kilka kartonów do rozpakowania, nowe dźwięki, zapachy, droga do sklepu, który zapewnia mleko i płatki. oswajamy piec gazowy, który pluje pająkami wielkości piątaka. kazimierz uderza we mnie swoim ciepłym bitem, który od zawsze mam w głowie, e mówi, że kazimierz karmazynowy i ma rację. kiedy idziemny nocą św. wawrzyńca kostki brukowe dopasowuję się idelanie do miękkich podeszw letnich butów. trzymamy się za ręce zostawiając za sobą gazową, inny brzeg wisły z podgórzem. powietrze przepływa przeze mnie miarowymi strumieniami. chyba trochę śmiejemy się, trochę nie wierzymy, że tu mieszkamy, przyrosło do nas śródmieście, salwator. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family: georgia;font-family:courier new;"&gt;  &lt;span style="font-size:100%;"&gt;wakacje rozmywają się, praca, szukanie, praca, szukanie, przeprowadzka. od jutra, obiecuję, codziennie godzina z hiszpańskim, senioritas&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-881731699030642919?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/881731699030642919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=881731699030642919' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/881731699030642919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/881731699030642919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/08/06_07.html' title='06'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-4768609685061245881</id><published>2007-05-16T10:12:00.000+02:00</published><updated>2007-05-16T10:17:33.582+02:00</updated><title type='text'>05</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: courier new;"&gt;kiedy nie ma czasu&lt;span style="font-family: courier new;"&gt;, jestem uważniejsza, C pojawiają się nowe pieprzyki. w nocy śni mi się, że tamten dzień dobrze się skończy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-4768609685061245881?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/4768609685061245881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=4768609685061245881' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4768609685061245881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4768609685061245881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/05/05.html' title='05'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-7711437351827505519</id><published>2007-05-10T15:00:00.000+02:00</published><updated>2007-05-10T15:03:55.164+02:00</updated><title type='text'>04</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify; font-family: courier new;" class="MsoNormal"&gt;jednak będziemy tu mieszkać, myślę, i znowu ktoś wierci histerycznym wiertłem jakiś ścienny otwór. remont kamienicy nigdy się nie skończy, z ostatniego piętra będziemy słuchać postępów. budzimy się dziś prawie równocześnie, ja budzikiem, C sikaniem. gryzie mnie w łokieć, a ja udaję sen. pogoda zmienia się od rana, boli głowa, ale na szczęście mija. leżymy w łóżku do po dziewiątej, wychodzę po śniadanie, gazetę i dwie kremówki, które wcześniej nagle zjawiły się w głowie C. najbardziej lubię naszą dzielnicę rano, jesteśmy w niej, jak pięść do oka, pan w wypożyczalni trzęsie się, kiedy C pożycza film i nie ma do nas szczęścia, bo kiedy wczoraj przychodzimy obie leci program o homoseksualizmie. &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: courier new;"&gt;dziecko z naprzeciwka zamontowało na balkonie wiatraczek, który kręci się, kiedy nie wieje, a stoi, kiedy wiatr. oh, jestem czystą analogią. w zlewie sterta, na stole sterta, kursuję między kuchnią a książkami, trzeba czytać, trzeba pisać, trzeba zmywać. przed trzecią, kończę przekrój, naprawiam internet, idę myć głowę. myślę o tym, że tamto pisanie było jak mięso bez kości, a teraz nawet mięsa nie ma, bo go nie jemy.&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-7711437351827505519?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/7711437351827505519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=7711437351827505519' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/7711437351827505519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/7711437351827505519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/05/04.html' title='04'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-4362754831219796465</id><published>2007-04-23T15:28:00.000+02:00</published><updated>2007-04-23T15:59:36.156+02:00</updated><title type='text'>03</title><content type='html'>&lt;p  style="text-align: justify; font-family: courier new;font-family:courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;sesja, licencjat robią z nami swoje. C czyta wczoraj tatarkiewicza, a potem zajada go serem wędzonym gouda, bo nie można by tego studiować. ja poprawiam pracę, która ma moje złe zaimki, wychodzę z niej, a przecież nie powinnam. niedziele najczęściej są dziwne, już nie wolne, jeszcze nie zajęte. przesuwamy się od rana do wieczora, bardziej zmęczone tym, niż czytaniem, pisaniem, literami. dwa razy wychodzimy na zakupy, dwa razy po &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;córkę botanika&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, która okazuje się beznadziejna i nawet nas nie usypia, tylko frustruje. mycie, ostatnia zielona herbata na dobranoc; kochamy się w nowej pościeli, znowu krzyczę za głośno, kiedy C wślizguje się we mnie językiem. na koniec leżymy na sobie, prawie w sobie, ciepłe, parujące.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify; font-family: courier new;font-family:courier new;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;dzisiaj budzę się ze ścierpniętą kostką, która odzywa się nowym bólem dopiero koło południa. zbieramy się na wykład, na który nie zdążamy. kserujemy, sikamy w instytutowym kiblu. w spokoju kawa, sok grejpfrutowy, kostki lodu w dziwnym kształcie, którego wciąż nie rozumiem i kobieta, która ma taką samą sukienkę, jak ja. światło zmienia się ze trzy razy, temperatura też. C markotna i zła, nie wiem sama, jak jej pomóc więc wypycham na kawę z A. siedzę sama i stopy marzną mi od podłogi, patrzę na rozbite lustro i wcale nie chcę siedmiu lat nieszczęścia.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify; font-family: courier new;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-4362754831219796465?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/4362754831219796465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=4362754831219796465' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4362754831219796465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/4362754831219796465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/04/03.html' title='03'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-3475543457769670026</id><published>2007-04-13T16:25:00.000+02:00</published><updated>2007-04-13T16:29:25.909+02:00</updated><title type='text'>02</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: courier new;"&gt;rano jemy śniadanie, po które idę pierwszy raz w tym roku z gołymi nogami, pomidory już po trzynaście. pył z remontowanych w kamienicy mieszkań unosi się przez całą klatkę i jedyny raz w ciągu dnia nie wygląda, jak zwykle; schodzę w dół, jak między bawełniany pył. słońce prześwieca mi oczy i wychodzi kręgosłupem, mam takie mocne ciało, które posłusznie przepuszcza światło. wczoraj paliłyśmy zioło, ale to przecież nie to. rano, wczesnym przedpołudniem. jemy śniadanie, pijemy kawę, dzień z rolling stones w radio, ale najbardziej nam się podoba, jak leci lucy in the sky with diamonds. mówimy do siebie trochę ponad laptopami, czytamy i piszemy. potem przerwa, przytulam się do C na łóżku, wącham jej włosy i skórę między piersiami, pachnie słodkim mlekiem i resztką waniliowego papierosa, trochę nocą, bo nie brała jeszcze prysznica. kręcimy aparatem głupi filmik z nieistniejącymi głosami. odwracam obiektyw, jesteśmy w środku, jesteśmy na zewnątrz.&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-3475543457769670026?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/3475543457769670026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=3475543457769670026' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/3475543457769670026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/3475543457769670026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/04/02.html' title='02'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8339143146441153516.post-2860529411185381618</id><published>2007-04-12T15:00:00.000+02:00</published><updated>2007-04-12T15:03:33.720+02:00</updated><title type='text'>01</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: courier new;"&gt;i będzie 02.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8339143146441153516-2860529411185381618?l=bawelna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bawelna.blogspot.com/feeds/2860529411185381618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8339143146441153516&amp;postID=2860529411185381618' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/2860529411185381618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8339143146441153516/posts/default/2860529411185381618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bawelna.blogspot.com/2007/04/01.html' title='01'/><author><name>cotton</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02529846652967933579</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
